sprawunki blog

Twój nowy blog

Wynająłem mój pusty dom we Wrocławiu. Teraz jest tam prywatne przedszkole. W związku z tym, pół żartem, myślę sobie tak: mój ojciec miał tylko kilka klas, a ja mam całe przedszkole. Z drugiej jednak strony, kilka klas to więcej niż przedszkole.

Rzuca mi do łóżka paczkę ciastek.

- Kochaj mnie tak – mówi.

Nie rozumiem.

- To znaczy jak?

- Na „oreo”.

Cholera, nie jestem na topie. Nie mam pojęcia
jak to jest.

- A jak to jest?

- Nie oglądasz reklam?

- Rzadko.

- „Oreo”, takie ciastka. „Najpierw poliż,
później zamocz”.

Człowiek sobie nawet nie zdaje sprawy z tego,
jak wielki wpływ mają książki na jego codzienne życie. Od pewnego czasu dokucza
mi, na ten przykład, brak seksu. I co się okazuje? Otóż, pewna dziewczyna
pożyczyła mi książkę Nabokova „Przezroczyste przedmioty”. Bardzo jej się
podobała, więc pewnie będzie przepytywać, a ja nie wiem jak powiedzieć, że
książka okropnie mnie nudzi. Przeczytam rozdział i zaczynam ziewać, przeczytam
dwa i zasypiam. W ogrodzie, na ławce, przed kominkiem, próbowałem w różnych
miejscach, ale efekt jest taki sam. Nie wiem dlaczego, może po prostu to
książka nie na tę pogodę, nie na sezon figli, truskawek i czereśni. Co gorsze,
kompletnie nie rozumiem, o co w niej chodzi. Znaczy, co autor miał na myśli.
Przy tym nie tylko ja nie rozumiem, bo jedną piątą objętości zajmuje posłowie,
w którym jakiś dobry człowiek stara się wszystko wytłumaczyć.

Książka jest
cienka i ma bardzo krótkie rozdziały. Dwie, trzy strony i koniec. Dzięki temu
szybko się czyta. Więc przelatuję je naprędce. Ale to stymuluje u mnie odruch
codziennego pośpiechu. Wszystko przez to robię za szybko. Tak wszędzie się
spieszę, że spuszczam wodę zanim zrobię siku. Potem spuszczam drugi raz, a
przez to sporo wody się marnuje. Wtedy przypominają mi się te wszystkie
afrykańskie dzieci i suche studnie w ich wioskach. Okropne mam przez to wyrzuty
sumienia. Rano budzę się niewyspany, z oczami podkrążonymi jak u onanisty. Wyglądam fatalnie, w dodatku jako podejrzany o nałogowy onanizm nie mam szans u
kobiet. I to wszystko przez tę książkę Nabokova. Przydałaby mi się teraz
lektura z dłuższymi rozdziałami na uspokojenie, to może te sińce pod oczami mi
zejdą i wreszcie sobie pobzykam.

Cholera, prawie wszyscy teraz piszą, a co
drugi to od razu książkę. Myślałem, że jak ja napiszę, to będzie wydarzenie
jakieś, może nawet coś wielkiego. A tu się okazuje, że statystycznie na dziesięciu
obywateli czterech literatów przypada, w tym dwóch stowarzyszonych. Na mojej
ulicy pięciu pisze, ale tylko dlatego tak mało, że ulica krótka.



Jadę z Wrocławia do Warszawy, po godzinie okropnie chce mi się siku, więc zwalniam i chcę zjechać do lasu, ale patrzę, a przy dróżce stoi cud dziewczyna. Cud, bo jest tak naprana, że cudem stoi.



Podjeżdżam, a tu okazuje się, że to panna taka, co to obciąga za 50 złotych. Niby nie dużo, ale za 50 złotych to wolałbym sobie płytę Bonobo kupić albo „Nudę” Alberto Moravii i by mi jeszcze zostało. A zrobić dobrze to na postoju mogę sobie sam za 5 złotych i 45 będę do przodu. Tam sobie pomyślałem i od razu poczułem się dumny, że tak szybko 45 złotych zarobiłem. Postanowiłem przy tym od razu, że jak będę wracał, to też zrobię sobie dobrze za 5 złotych, w wyniku czego na czysto będę miał 90.Wystarczy i na Bonobo i na Moravię.



Ucieszony wyjeżdżam na pobocze i sunę powolutku dalej, kolejnego zjazdu wypatrując. No i kilkaset metrów przejeżdżam, jest zjazd. Ale cóż to, u licha, znowu panna za 50 złotych stoi! No to problem, bo na pęcherz mi ciśnie, a przecież koło damy nie będę siku robił. Zagryzam zęby, cofam, jadę dalej. I tak cholernych 25 kilometrów! Co zjazd, to panna chętna do obciągania, no normalnie wszystkie zjazdy zajęte, jakiś ogromny popyt musi być w naszych lasach na to obciąganie! Ale chętnych mężczyzn w zasadzie nie widzę, może to jelenie płacą.

Już zaczynam kombinować, czy nie zatrzymać, dać te 50 złotych dla świętego spokoju i poprosić, żeby się za tę kwotę obróciła. No, ale szkoda mi tego Bonobo, bo się już do myśli o posiadaniu mile przyzwyczaiłem. Jadę jeszcze kawałek i – niewiarygodne! – facet stoi. Jednakowoż w analogicznych celach zarobkowych. Nie wnikam, trans, czy inna mniejszość seksualna, wisi mi to kalafiorem, koło faceta bez krępacji mogę się wysikać. Jest to jedyna umiejętność, jaką zdobyłem dzięki rocznej służbie wojskowej po studiach wyższych. I powiem wam, że to wcale nie mało – wielu facetów w ogóle nie potrafi przy innych sikać. Więc wcale nie wiem, czy nasz rząd słusznie zrobił likwidując obowiązkową służbę wojskową.


 

Mam zamiar napisać bajkę dla dzieci. Sprzedają
się najlepiej, można szybko zarobić, a poza tym bajkę pisze się bez porównania
szybciej niż powieść. W dzieciństwie najbardziej lubiłem bajkę o królewiczu
zaklętym w żabę, którego trzeba było pocałować, żeby się znów odmienił.
Ciekawe, jak dziś wyglądałaby ta bajka; czasy się zmieniają, pewnie współczesne
żaby nie domagają się pocałunków, lecz chcą, żeby zrobić im loda. Może dlatego
tak dużo żab jest na świecie, a tak mało królewiczów.

Noc z…

25 komentarzy


Jestem niewyspany, bo noc spędziłem z Anną Janko.
A poprzednią z Olgą Tokarczuk.
Boję się dzisiejszej. Bo kolej na Pilcha.

- Dzień dobry! Ja z ogłoszenia. W sprawie wynajęcia mieszkania.

- Dzień dobry, proszę wejść.

- Słodko tu.

- Mieszkałem tu, ale wyprowadziłem się do domu po tatusiu.

- Przykro mi.

- Dlaczego?

- Ze względu na tatusia.

- Pani go zna?

- Nie, skądże. Nie miałam okazji.

- To dlaczego pani przykro?

- Śmierć bliskich to ciężkie przeżycie.

- Zmarł pani tatuś? Biedactwo, proszę, niech pani sobie usiądzie. Kawki?

- Nie, nie! W żadnym wypadku!

- Aż tak nie lubi pani kawy?

- Mój tatuś żyje!

- To czyj zmarł?

- Myślałam, że pana…

- Mój tatuś? Co ty wygadujesz! Rano z nim rozmawiałem!

- Przepraszam. Powiedział pan, że mieszkanie jest po tatusiu…

- Ale nie powiedziałem, że zmarł! Gdybym powiedział, że mieszkanie jest
po remoncie, to też by pani pomyślała, że remont nie żyje?

- Remont nie może umrzeć.

- A tu akurat ma pani rację. Jak na klatce zaczęli remont pięć lat
temu, to trwa do dziś. On jest wyraźnie nieśmiertelny.

 

Otwieram okno i wciągam do płuc powietrze,
tyle ile się da, aż lekko kręci mi się w głowie, powietrze pełne zapachów i
wiatru od morza, mokre, rześkie, gdańskie, niby już moje, ale wciąż nieznane, pachnące
innym miastem, bo każde miasto pachnie inaczej, inną ziemią, inną wodą, i innym
niebem, które nad nim coś górnolotnie obiecuje.

Wzdycham ciężko i czuję, że robi mi się nieco
lżej, więc wzdycham po raz drugi i trzeci, to dziwne, że jak człowiek ciężko
wzdycha, to robi mu się lżej.

Nie chcę sam spędzić reszty tej zimy. Biorę ze
stołu gazetę i przeglądam ogłoszenia randkowe. Ale widocznie w biurze ogłoszeń
ktoś się pomylił, bo wśród nich zamieścił i takie: „Klasyk w cenie, za
dopłatą wykonuję pieszczoty oraz pocałunki, oral gratis „.

Nie jestem pewien, czy rozumiem. Co to znaczy,
że klasyk w cenie? Ze studiów pamiętam, że Karol Marks to był klasyk, ale on
już chyba nie jest w cenie. Za dopłatą dziewczyna „wykonuje pieszczoty”. Nie
wiem, jak można wykonać pieszczotę. Kiedyś na zajęciach technicznych wykonałem
karmik dla ptaków. Ale pieszczotę? Pieszczoty na zajęciach technicznych chyba
bym nie wykonał. No i widzę, że pocałunki też za dopłatą.  A jakbym chciał, żeby mnie raz pocałowała?
Ciekawe, ile kosztuje jeden pocałunek. Chyba dużo, widocznie nie każdego stać,
bo przecież by nie pisała. No, ale przynajmniej oral gratis, to dobrze,
widocznie jest promocja. Jak to przed Świętami.

- Coś ci przeczytam – mówi Małgorzata. – „Chińscy policjanci przeprowadzili nalot na nielegalną fabrykę prezerwatyw w prowincji Hunan. W ukrytym zakładzie robotnicy produkowali środki antykoncepcyjne i wprowadzali je na rynek – informuje serwis Times. Policja informuje, że prezerwatywy są zaniżonej jakości i mogą prowadzić do niechcianego rodzicielstwa. Produkty były smarowane olejem roślinnym, by były gładkie i błyszczące.” Dajemy to? W bieżącym numerze mamy tylko osiem informacji o Chińczykach, Zarząd znów będzie niezadowolony. Wiesz, tylko w naszym biurowcu jedna czwarta załogi to Chińczycy. Jak nie piszemy o nich, to czują się wyobcowani.

- Ale to nie jest pozytywna informacja, nie poprawia wizerunku chińskich towarów.

- Dlaczego uważasz, że nie poprawia?

- No, daj spokój. Przecież te towary są też w naszych marketach. Kto kupi prezerwatywę posmarowaną olejem roślinnym?

- A co złego jest w oleju roślinnym, Piotrze? Przecież ma mniej cholesterolu.

- To jest jakiś argument. Ale daj tę informację do rubryki o zdrowym żywieniu.


  • RSS